Zimowe Ferie

Luty 22, 2008

blog.jpg

Niedzielnego popołudnia wybrałem się na trening na tereny Starego Mokotowa, a dokładniej na boisko Zespołu Szkół nr 99 im. Stefana Starzyńskiego na ulicy Różanej 22/24. Pojechałem tam z pomocą, w celu pokazania siłówki dla jednej traceuse, ale nie to jest tematem tej notki. Oczywiście pierwsze, co zobaczyłem po przybyciu to genialne możliwości treningowe tego miejsca. Ogromne boisko szkolne z około 5 betonowymi wylewkami, aż proszące się o wykorzystanie do siłówki. Ściana do wspinaczki o wysokości ok. 4.5m, multum możliwości na skoki precyzyjne, cat leapy, balance, podciąganie się, saut de precision. No po prostu „miejscówka marzenie” jak rzekłby każdy trenujący.

Jaki jest tego haczyk? A taki, że prawdopodobnie ok. 30-40% osób, które zostały by przyprowadzone tutaj nie widziałoby tych wszystkich możliwości, jakie można wykorzystać podczas treningu. Dlaczego? Nadal spotykam się, a to na gronie, a to forum czy to na różnorakich treningach, że przychodzą szanowni jego moście, skoczą parę prostych, oczywistych rzeczy i koniec. A przecież to problem ruszyć główką, przypomnieć sobie możliwości swojego ciała i wykorzystać to widząc przed sobą nawet pusty plac. Ile osób już się spotkało z takimi ludźmi? Na pewno spora grupa przyzna mi rację. Dlatego drogi czytelniku, drogi traceurze – wykorzystuj każde miejsce na 100%! Sam plac czy chodnik można wykorzystać, na co najmniej 10-15 sposobów, które wpłyną korzystnie na twój rozwój. Tak w ramach wstępu, parę moich dalszych wyrzutów do ludzi, którzy kochają pisać, „Kto zna super fajną elo yo wyje**** miejscuffke”. Ludzie wszędzie da się trenować!! Pojmijcie to w końcu!!

Trening rozpocząłem od 20-40 minutowej rozgrzewki na jednej z wylewek. Standard – bieganie ok. 15min (podczas tego krążenia ramion w obie strony, krążenia przeciwstawne, sprint). Następnie przejście do marszu wokół wylewki w celu ustabilizowania metabolizmu. Podczas tego marszu rozgrzewam nadgarstki. Robię około 50 przysiadów (system – marsz; przysiad; marsz; 2xprzysiad; marsz; 3xprzysiad, itd.); zależnie 10-20 pompek po 4/5 razy lub, co 6/7 kroków 5 szybkich pompek; 10 przysiadów, po których schodzę do pozycji balansu jak po skoku precyzyjnym, w którym zostaję stojąc na palcach około 30 sekund. Następnie bardzo powoli wstając do pozycji wyprostowanej – dalej na palcach oczywiście. Po zrobieniu tych ćwiczeń przechodzę do dokładnego rozciągania w miejscu. Zaczynam od krążeń głową i rozciągania mięśni karku; ponownie wykonuję 10-20 krążeń ramion w 4 sposobach; poprzez rozciąganie rozgrzewam wszystkie mięśnie rąk; rozciąganie nadgarstków; krążenia miednicą i rozciąganie mięśni odcinka lędźwiowego; rozciąganie w lekkim przysiadzie górnych partii ciała i rąk; rozgrzewka kolan na 2 sposoby; 30 przysiadów; rozgrzanie stawów skokowych; rozciąganie nóg w celu rozgrzania ud, łydek i innych partii mięśni nóg; intensywne rozciąganie całego ciała w pozycji siedzącej, przykucanej lub stojącej; rozpoczęcie pompek(2/3 razy tzw. seria [15 szerokich, 10 normalnych, 5 wąskich wszystko tuż po sobie bez przerwy]; 2×15 szerokich; 2×10 pompek na jedną rękę; około 15 pompek „prawa lewa”; 10 pompek wąskich i 10 pompek normalnych).

blog2.jpg

Po skończeniu rozgrzewki wziąłem się za badanie miejsca. Początkowo postanowiłem postawić na skakanie i trening bardziej techniczny. Wykonałem kilkanaście skoków precyzyjnych na oponach, kilka cat leapów oraz techniczny trening lądowania. Następnie ruszyłem na długie poręcze w celu trenowania równowagi i porobienia serii przysiadów na jedną nogę. Kolejną bazą były drążki na różnych wysokościach. Zrobiłem parę planshe, około 20 podciągnięć, pobawiłem się w małpkę 😉 Pomęczyłem swoją koordynację i równowagę podczas siadania na poręczy po lazy i powroty 180*/360* (tak zwany relaks treningowy 🙂 ). Następnym przystankiem było wejście do szkoły oraz zejście inwalidzkie. Kopalnia możliwości zabaw na rurkach, cat leapów, balansu. W tej chwili zaczął się moment na treningach, za którym większość nie przepada. Nieudane próby skoków danej rzeczy, walka z własną psychiką. Tego dnia niestety poddałem się i nie skoczyłem około 4 rzeczy, które koniecznie chciałem zrobić w tym miejscu. Za kare wyznaczyłem sobie siłówkę pod koniec treningu i dodatkowy trening w domu ze sztangą, zapewniając siebie, że w najbliższym czasie muszę powrócić do tego miejsca. Po skakaniu przed wejściem nadeszła pora powrócenia na teren boiska. Znalazłem tam parę ciekawych drzew na przyszłość, długie saut de précision między schodami i tic tac’i, których również tego dnia nie mogłem wykonać idealnie. Zły sam na siebie stwierdziłem, że szkoda marnować kolejne minuty i tak już długiego treningu technicznego na zupełnie nieudane próby skoków. Zabrałem się zatem za siłóweczkę. W standardzie wykonałem ćwiczenia na łydki, uda, parę cat walk’ów, około 150 pompek różnymi sposobami, około 100 przysiadów, podciąganie, brzuszki, czyli to, co każdy trening siłowy minimalnie powinien zawierać (oczywiście ćwiczeń jest więcej, ale to opiszę następnym razem z zdjęciami lub filmem pokazującym kolejne techniki treningu). Po powrocie do domu wykonałem kolejne podciągania, zaległe 200 pompek i 200 przysiadów ze sztangą (50kg), brzuszki na 4 różne sposoby i ćwiczenia na biceps sztangą (30kg). Po tym wszystkim udałem się na zasłużoną kąpiel 😉 . Podczas rozciągania po kąpieli zacząłem analizować powody mojego dzisiejszego niepowodzenia na treningu.Poza tym podczas podciągania się na boisku w trakcie treningu ujrzałem przelatujący samolot, który skłonił mnie do filozoficznych refleksji oraz myśli na temat przestrzeni bez granic, ale o tym już nie dzisiaj…

blog3.jpg

Autor: mole